Zarażajmy dzieci sportem

To już trzeci rok życia redaktora Marchewki (dla ścisłości w pierwszej książce główny bohater liczył sobie 53 i pół roku). Przez ten czas powstało kilka książek dla przedszkolaków i uczniów klas I-III, podczas 200 spotkań odwiedziłem ponad 15.000 dzieci w całym kraju. Redaktor Marchewka wspierał również wiele akcji tenisowych dla dzieci (np. Dzieciaki do Rakiet, […]

To już trzeci rok życia redaktora Marchewki (dla ścisłości w pierwszej książce główny bohater liczył sobie 53 i pół roku).

Przez ten czas powstało kilka książek dla przedszkolaków i uczniów klas I-III, podczas 200 spotkań odwiedziłem ponad 15.000 dzieci w całym kraju. Redaktor Marchewka wspierał również wiele akcji tenisowych dla dzieci (np. Dzieciaki do Rakiet, Festiwal Tenisa, Mam Tenisowy Talent).

Gorąco zapraszam do organizacji spotkania w Waszym Przedszkolu, Szkole lub Klubie Sportowym.

Wspólnie z bohaterem moich książek rozmawiamy z dziećmi zarówno o sporcie, jak i o wartościach związanych z uprawianiem sportu, takich jak odpowiedzialność, szacunek, współpraca, wytrwałość.

Oto jak wyglądają takie spotkania (kliknij, aby obejrzeć)

Tenisowe lekcje wf-u. "Dzieciaki do rakiet"

Dzisiaj o tenisie w szkołach podstawowych. Wywiad z nauczycielami panią Zofią Adamczewską i panem Piotrem Zielińskim. Ich placówka (Szkoła Podstawowa nr 35 w Poznaniu) od kilku miesięcy uczestniczy w programie upowszechniania tenisa BGŻ BNP Paribas i Polskiego Związku Tenisowego.

Redaktor Marchewka (RM): Wasza Szkoła jako jedna z 50 w Polsce bierze udział w akcji „Dzieciaki do Rakiet”. Co zadecydowało o tym, że zgłosiliście chęć udziału w programie?

Zofia Adamczewska (ZA): Nasza szkoła ogólnie bardzo „lubi” sport i sportowe przedsięwzięcia. Poza sekcją koszykówki i treningami piłki nożnej od 10 lat odbywają się u nas zawody na ergometrze wioślarskim dla klas IV-VII, a od 3 lat dla klas I-III na szczeblu szkolnym i międzyszkolnym. Również ciekawość i chęć podjęcia się nowego wyzwania i spróbowania swoich sił w tenisie skłoniła nas do wzięcia udziału w akcji “Dzieciaki do rakiet”.

RM: Podczas szkolenia w ramach akcji „Dzieciaki do Rakiet” nauczyciele zwracali uwagę na aspekty techniczne utrudniające prowadzenie tenisowych „wuefów”. Wy doskonale radzicie sobie z wszystkimi przeciwnościami. Czy mając już kilka miesięcy doświadczenia potraficie jednoznacznie stwierdzić, że tenis może zagościć w polskich szkołach?

Piotr Zieliński (PZ): Uważamy, że jak najbardziej tak!!! Wystarczy chcieć! Nie zawsze jest łatwo prowadzić zajęcia z 25-osobową grupą na małej sali, bo akurat tak wypada w planie, ale wszystko jest do dogadania i dogrania. Dyrekcja naszej szkoły, podobnie jak my, jest zachwycona akcją upowszechniania tenisa i dla jej realizacji w miarę możliwości dopasowuje plan i sale, by stworzyć optymalne warunki do pracy z dziećmi.

RM: Ile klas, uczniów i nauczycieli jest zaangażowanych w tenisowe wuefy w Waszej Szkole?

ZA: Na dzień dzisiejszy w naszej klasie trenuje aż trzynaście klas. Są to dwie klasy I, dwie klasy III, cztery klasy IV, dwie klasy V, dwie klasy VI i jedna VII. Zajęcia tenisowe prowadzi 4 nauczycieli.

RM: Co podczas zajęć najbardziej podoba się dzieciom? Jakie ćwiczenia, gry i zabawy sprawiają im najwięcej radości?

PZ: Szczerze, możemy odpowiedzieć, że każde z proponowanych ćwiczeń sprawiają dzieciom radość. Dla dzieci tenis jest nowością, czymś zupełnie innym niż gra w piłkę nożną, koszykówkę, czy dwa ognie. Nasi uczniowie są zachwyceni tą dyscypliną sportową. Widzimy, że sprawia im to tyle radości co nam, prowadzącym. Oczywiście dzieci są niecierpliwe i chciałyby już grać rakietami na dużych kortach. Staramy się tak układać zajęcia, by były atrakcyjne i przybliżały je do tego celu.

RM: Jakie widzicie plusy uczestnictwa w akcji dla Waszej Szkoły?

ZA: Udało się złamać stereotyp, że tenis jest tylko dla wybranych. Dzięki tenisowym wf-om stwarzamy dzieciom szansę spróbować tej dyscypliny sportu. Mogą przekonać się, czy jest to ich dziedzina. To odskocznia od najbardziej popularnych zajęć: piłki nożnej czy koszykówki. Dla naszej szkoły to też wydaje nam się swoista reklama, że prowadzimy takie zajęcia.

RM: Wiem, że również kadra bardzo zainteresowała się tenisem. Czy to znaczy, że wkrótce będziemy mogli Was spotkań na turniejach amatorskich?

PZ: Oczywiście bardzo chętnie, ale widzimy, że sami potrzebujemy jeszcze wielu treningów, by spróbować swoich sił w turniejach:) Pragniemy doszkalać się także w różnego rodzaju szkoleniach i kursach instruktorskich.

RM: Trzymam kciuki za dalsze sukcesy pedagogiczne. Powodzenia na zawodach międzyszkolnych!

Zdjęcia: SP nr 35 w Poznaniu

Wsparcie dla tenisa w Szczecinie

W piątek odwiedziłem nową halę tenisową w Szczecinie, która dzięki podpisanemu porozumieniu między miastem, a firmą motoryzacyjną nosi obecnie nazwę KIA Polmotor Arena.

W związku ze współpracą sponsora tytularnego, a także stworzonego projektu „Wspieramy szczeciński tenis” Grupa Polmotor będzie między innymi współorganizowała turnieje dziecięce, a także wspierała finansowo dzieci w dalszym kształceniu kolejnych gwiazd tenisa.


„Nam właśnie najbardziej zależy, by pomóc najmłodszym. Chcemy wspierać wszystkie turnieje tu rozgrywane i mam nadzieję, że to przysłuży się rozwojowi tenisa i wkrótce na dużych arenach zobaczymy szczecińskich zawodników” – dodał Jan Przepłata, prezes Grupy Polmotor.

Podczas podpisania porozumienia został zorganizowany turniej dla najmłodszych tenisistów w wieku od 5 do 9 lat, którzy otrzymali puchary, medale za uczestnictwo, koszulki tenisowe, vouchery na zakup sprzętu tenisowego oraz gadżety związane z marką Kia.

W uroczystości wzięli udział przedstawiciele Polskiego Związku Tenisowego: prezes Mirosław Skrzypczyński, dyrektor zarządzający Magdalena Rejniak-Romer, sekretarz generalny Sławomir Kimaszewski i szef wyszkolenia Rafał Chrzanowski.

Tysiące tenisowych dzieci...

Trudno przeoczyć imponującą liczbę postów Gogolińskiego Klubu Tenisowego relacjonującego regularne spotkania i treningi pokazowe w szkołach i przedszkolach. Cotygodniowe wizyty w nowych placówkach. Duże, zorganizowane grupy dzieci odwiedzających korty. Postanowiłem dowiedzieć się więcej na temat tenisowej inicjatywy realizowanej w niewielkiej (6 tyś. mieszkańców) miejscowości na opolszczyźnie. Dotarłem do Arkadiusza Frączyka – pomysłodawcy projektu „Aktywni w Regionie”

Redaktor Marchewka (RM): Na czym polega prowadzona przez Was akcja?

Arkadiusz Frączyk (AF): „Aktywni w Regionie” jest programem upowszechniania tenisa na terenie powiatu krapkowickiego. Jego głównym założeniem jest pokazanie tej wspaniałej dyscypliny sportu WSZYSTKIM dzieciom z naszego powiatu.

RM: O jakiej liczbie dzieci mówimy?

AF: Do tej pory odwiedziliśmy 31 szkół i 35 przedszkoli oraz kilka oddziałów przedszkolnych mieszczących się przy szkołach podstawowych. W darmowych zajęciach wzięło udział już ponad 3500 dzieci i liczba ta stale rośnie. Odwiedzamy zarówno duże placówki, do których uczęszcza ponad 200 dzieci, jak i malutkie liczące zaledwie 9 uczniów. Każde dziecko jest dla nas ważne! Grupy wykazujące szczególne zainteresowanie tenisem po przeprowadzonych przez nas zajęciach odwiedzają nasze korty.

RM: Skąd pomysł na realizację tej akcji?

AF: W powiecie krapkowickim nigdy nie było klubu tenisowego. Powiat nie posiada tradycji tenisowych przenoszonych z rodziców na dzieci. Dzieci często robią różne rzeczy naśladując rodziców, a rodzice zapisują dzieci na sporty, które sami uprawiali. Skoro większość rodziców nigdy nie grała w tenisa, klub postanowił skupić jednocześnie swoją uwagę na upowszechnianiu tenisa wśród dzieci („Aktywni w Regionie”), jak i dorosłych (kursy Tenis Xpress).
Choć szkolimy osoby w każdym wieku, to dzieci są fundamentem naszego klubu i to na nich powinna być skupiona największa uwaga, stąd pomysł na tę akcję.

RM: Ile osób jest w nią zaangażowanych?

AF: Pierwsze zajęcia przeprowadziliśmy w dwóch szkołach podstawowych nr 2 i nr 3 w Gogolinie wspólnie z trenerem Grzegorzem Galus. Niestety trener musiał więcej czasu poświęcić na dokończenie studiów, dlatego pozostałe placówki odwiedziłem sam. W akcję zaangażowany jest cały zespół GKTenis, w tym m. in. pan prezes Roman Miś i wiceprezes Rafał Miś oraz pani Sandra Skrzydło zajmująca się na co dzień sprawami administracyjnymi klubu.

RM: Przyglądając się Waszej działalności natknąłem się na akcję „Aktywny Przedszkolak”? Co to takiego?

AF: To kontynuacja programu „Aktywni w Regionie” zapoczątkowana wspólnie z panią Renatą Szymik – dyrektorką Publicznego Przedszkola Nr 6 ze Zdzieszowic. Skupia się on na rozwoju psycho-fizycznym dzieci w wieku przedszkolnym, upowszechnieniu aktywności ruchowej oraz popularyzacji tenisa. System szkolenia opieramy na zasadach programu „Tenis 10” Polskiego Związku Tenisowego. Złożyliśmy dokumenty umożliwiające otrzymanie licencji PZT. Szkolenie rozpoczynamy od “Pierwszego Kroku”, który jest autorskim programem Krzysztofa Waltera z warszawskiego klubu Tie-Break. Obecnie w programie biorą udział przedszkola: Publiczne Przedszkole Nr 3 z Gogolina, Publiczne Przedszkole Nr 1 z Gogolina, Zamiejscowy Oddział Przedszkola Nr 1 mieszczący się w Góraźdzach, Odział Przedszkolny mieszczący się przy PSP Nr 3 w Gogolinie oraz Publiczne Przedszkole Nr 6 ze Zdzieszowic. Głęboko wierzę że liczba Aktywnych Przedszkolaków w najbliższym czasie się zwiększy.

RM: Jakie plany na przyszłość?

AF: Pomysłów mamy dużo, ciekawe czy uda się nam je zrealizować. Chcemy dalej upowszechniać tenis, tak, aby można było go uprawiać również w przedszkolach i na lekcjach WF-u. Staramy się pamiętać, że dzieci uczą się grać w tenisa po prostu grając mecze, ligowe jak i turniejowe. Dlatego też organizujemy cykl turniejów GKTenis Kids Cup oraz Junior Ligę GKTenis.

Zdjęcia: Arkadiusz Frączyk

Mini tenis w obozie dla uchodźców w Lesbos

Tym razem o zupełnie innym wymiarze sportu i lekcji tenisa. Rozmowa z Markiem Durskim, który pod koniec zeszłego roku spędził wraz z żoną i dziećmi kilka tygodni pomagając uchodźcom na greckiej wyspie Lesbos.

Redaktor Marchewka (RM): W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej zdjęć nowiutkich mini-siatek rozkładanych w pięknych halach. Dzieci grają starannie dobranymi rakietami podczas świetnie zorganizowanych turniejów. Trudno uwierzyć, że fotografie które przedstawiasz, były zrobione w Europie i to zaledwie kilka miesięcy temu.

Marek Durski (MD): Świat, który nas otacza, nigdy nie jest jednowymiarowy. Zawsze istnieją miejsca, które wyglądają atrakcyjnie, na które kierujemy nasz wzrok w pierwszej kolejności. Za nimi, z dala od naszych oczu, kryją się przestrzenie, które obarczone są jakimś błędem, które niekoniecznie chcemy oglądać. Kryzys uchodźczy to jeden z marginesów naszej rzeczywistości i obrazy z nim związane nie są tym, co wypełnia naszą codzienność.   

RM: Na czym polega Twoja misja i skąd pomysł, żeby wziąć ze sobą siatki i rakiety do tenisa?

MD: Na Lesbos pojechałem razem ze swoją rodziną, pomagać ludziom tak, jak potrafię, czyli przez sport. Droga morska z Turcji na wyspę jest uważana za bezpieczną i decyduje się na nią wiele rodzin z dziećmi, z takich krajów jak Syria, Irak i Afganistan. W obozach przebywa w związku z tym wiele dzieci, które mają bardzo dużo wolnego czasu, a jednocześnie muszą się borykać z traumą różnych dramatycznych przeżyć. Ruch i sportowe aktywności mogą być w takich okolicznościach dobrą odskocznią od trosk dnia codziennego. To mechanizm, który wszędzie na świecie i w każdej sytuacji działa tak samo, zarówno wśród dorosłych jak i dzieci. Aktywność ruchowa, zabawa, czasami odrobina rywalizacji sportowej zawsze wywołują uśmiech i radość. Nawet jeżeli jest to chwilowy stan, to tym dzieciom na pewno pomaga… W praktyce skoncentrowaliśmy się na prowadzeniu prostych zajęć tenisowych i piłkarskich na terenie organizacji One Happy Family. Dodatkowo moja żona Marta zaczęła prowadzić zajęcia fitness dla dorosłych, a pod wpływem istniejących potrzeb zbudowaliśmy prawdziwe boisko do siatkówki plażowej. 

RM: Jaka była reakcja dzieci na tenis? Dla większości był to zapewne pierwszy kontakt z tą dyscypliną?

MD: Przygotowując się do realizacji zajęć z dziećmi na wyspie, byłem przekonany, że będziemy musieli wspiąć się na wyżyny sztuki trenerskiej, żeby je zainteresować tenisem. Liczyłem też, że zainteresujemy nim głównie dziewczynki, na czym mi zależało. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Nie wziąłem pod uwagę pochodzenia tych dzieci. Nie miałem doświadczenia. Dla większości z nich kontakt z tenisem był pierwszą okazją do dotknięcia rakiety tenisowej, chwycenia małej, kolorowej piłki. Ich wymagania względem trenera i zajęć okazały się bardzo podstawowe. W gruncie rzeczy cieszyły się na sam widok tego, co rozkładaliśmy. Zainteresowanie zajęciami było bardzo duże.

RM: Wspominałeś, że znalazłeś osobę, która kontynuuje podjęte przez Ciebie działania.

MD: Ideą organizacji One Happy Family, z którą współpracowałem na Lesbos, jest pełna współpraca i zaangażowanie w możliwie wiele zajęć samych uchodźców i uchodźczyń. Jadąc tam, od samego początku jednym z moich celów było wytypowanie osób, które mogłyby wykorzystywać przesłany przeze mnie sprzęt i kontynuować zajęcia z dziećmi.   

Kandydaci znaleźli się bardzo szybko i po naszym wyjeździe zajęcia były kontynuowane przez młodego Erytrejczyka oraz Syryjczyka. W tej chwili siatki do mini tenisa rozkłada już tylko ten pierwszy, przysyłając nam od czasu do czasu zdjęcia i filmy. Młody Syryjczyk został przeniesiony w okolice Aten, gdzie oczekuje na dalszy ciąg procesu azylowego.

RM: Czy jako środowisko tenisowe/ sportowe możemy według Ciebie zrobić coś żeby pomóc?

MD: Nikos Katsouris, który poświęcił, wraz ze swoją małżonką, całe swoje życie pomocy uchodźcom na wyspie Lesbos, mówi: „If you can help, just do it”. Sport ma wiele do zaoferowania. Poprzez sport możemy poprawiać los ludzi będących w ciężkich sytuacjach życiowych, organizując im czas wolny. Realizując imprezy sportowe można szerzyć pewne idee i zbierać środki finansowe. Wydarzenia sportowe przykuwają uwagę, gromadzą ludzi, a to jest zawsze dobra okazja do przekazania jakiegoś konkretnego komunikatu. Na pewno wiele, dla szerzenia świadomości o kryzysie uchodźczym, mogłyby zrobić tzw. gwiazdy sportu czy tenisa. Często są to osoby koncentrujące na sobie uwagę ogromnej liczby osób. Jedno zdjęcie, kilka słów umieszczonych przez nich w mediach społecznościowych mogłoby sporo zmienić.   

RM: Czy masz jakieś dalsze plany związane z pomocą ofiarom kryzysu uchodźczego ?

MD: Na ten moment będę na pewno dalej „związany” z wyspą Lesbos, na którą przybywa bardzo dużo rodzin z dziećmi. Już wkrótce w Poznaniu organizujemy happening biegowy „Kilometry dla Morii – bieg solidarności z uchodźcami i uchodźczyniami”, którego głównym celem będzie szerzenie świadomości o miejscu, które w swojej postaci nie powinno istnieć w Unii Europejskiej oraz okazjonalna zbiórka pieniędzy. Razem z małym NGOsem, Sport for Refugees, mamy w planie zbudowanie małego, tymczasowego pomieszczenia na terenie organizacji One Happy Family, tak aby zajęcia sportowe dla uchodźców i uchodźczyń mogły się odbywać także przy złej pogodzie. Dodatkowo, od początku lipca, razem z poznańskim Stowarzyszeniem Lepszy Świat planujemy otworzyć stałą misje sportową na wyspie, wysyłając tam na jednomiesięczne misje młodych Polaków. To plany na najbliższe miesiące. Zobaczymy co przyniesie bardziej odległa przyszłość. 

25 pomysłów na ciekawą lekcję tenisa dla najmłodszych

W grudniu miałem przyjemność brać udział w ramach zespołu Polskiego Związku Tenisowego “Tenis 10” (wraz z dr Magdaleną Lelonek, Karoliną Wałęsą, Jackiem Multanem i Krzysztofem Walterem, bardziej znanym jako Mazzi) w przygotowaniu “Zbioru pomysłów na lekcje tenisa dla dzieci w wieku 6-7 lat” (czyli według terminologii programu “Tenis 10” dzieci grających w kategorii niebieskiej). Po wydaniu kilku publikacji fabularnych służących propagowaniu tenisa poprzez historie redaktora Marchewki, było to dla mnie ciekawe wyzwanie.

Bardzo dziękuję za zaproszenie do zespołu. Pozycja dostępna jest nieodpłatnie w wersji PDF na stronie Polskiego Związku Tenisowego tenis10.pl i została wydana w ramach Narodowego Programu Upowszechniania Tenisa wspieranego przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Poniżej zamieściłem wstęp do publikacji.

„Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie.“

Andrzej Sapkowski (Miecz przeznaczenia)

 

Jako trenerzy pracujący na co dzień z dziećmi w ramach programu „Tenis 10“ jesteśmy obarczeni niezwykłą odpowiedzialnością za pierwsze tenisowe wrażenia. Często na ich podstawie rodzice pięcio—, sześciolatków podejmują decyzje o dalszym zaangażowaniu czasu i własnych środków finansowych w rozwój sportowy swoich pociech. Kategoria niebieska stanowi niezwykle istotny fundament tenisowej piramidy. To tutaj odbywa się sprawdzian naszych umiejętności organizacyjnych, empatii i kreatywności. Zostajemy poddani testowi, który wykaże, czy potrafimy przemienić korty, służące dorosłym do rozgrywania tenisowych meczów, w magiczną, kolorową krainę, w której podczas atrakcyjnych gier i zabaw najmłodsi uczestnicy programu „Tenis 10“ nawiążą udane relacje z rówieśnikami i doświadczą pierwszych sportowych sukcesów.

Oddajemy w Państwa ręce zbiór 25 „pomysłów“ na treningi tenisowe przygotowanych przez trenerów—praktyków. Zaprezentowane scenariusze uwzględniają różną liczebność grup, warunki lokalowe, wyposażenie w przybory, czy przyrządy i mogą zostać wykorzystane jako gotowe narzędzie do prowadzenia zajęć w Państwa Klubach, czy Szkołach. Mogą również stanowić inspirację do konstruowania przez Państwa własnych planów treningów uwzględniających dobrą zabawę i prawidłowy rozwój tenisowy dzieci.

Zapraszając do lektury, trzymamy kciuki za pierwsze tenisowe wrażenia Państwa podopiecznych. Liczymy na to, że w przyszłości niektórzy z nich, mając w pamięci inicjację tenisową jako okres radosnych gier i zabaw, podążą ścieżką tenisowej kariery, walcząc o tytuły mistrzowskie w kategoriach młodzieżowych.

Podcast - Co się czyta?

Na początku lipca zostałem zaproszony do wzięcia udziału w podcast-ie “Co się czyta?”
Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Krystianem Zych.

 

#10. Książkowy świat tenisa

To nie była zwykła wigilia

Rozpoczęła się po północy w zamkniętym na cztery spusty klubie tenisowym, liczącym siedem kortów i ponad dwustu członków. Na uroczystości zabrakło prezesa Wkrętasa, wiceprezesa Bananowskiego, kortowych, trenerów, pracowników recepcji i wszystkich graczy. Ta wigilia odbyła się bez udziału ludzi.

– Już czas! — zakomenderował piskliwy głosik.

– Hop! — odezwał się inny i nagle w pomieszczeniu zapanowała jasność.

Magazynek trenerski liczył nie więcej niż dziesięć metrów kwadratowych. Był długi i wąski. Zastawiony regałami, uginającymi się od przyborów trenerskich: koszy, pachołków, obciążników, skakanek, obręczy hula hop. Zbyt ciasny i obskurny na przyjęcie wigilijne… nawet dla piłek tenisowych.

15578708_1787353634853307_7584097255737399801_n– Wychodzimy! — padło polecenie przywódcy.

Tysiąc piłek wytoczyło się przez uchylone drzwi i pognało w kierunku kortu centralnego, przypominającego tej nocy pusty plac otoczony trybunami. Po siatce nie było ani śladu. Schowano ją w październiku i planowano ponownie zawiesić dopiero pod koniec kwietnia. Linie przykryła kilkucentymetrowa warstwa białego puchu.

– Śnieg! Ale fajnie! — ucieszyły się najmłodsze piłki. Wyskakiwały wysoko w górę i nurkowały w białej pierzynce.

– Pobawicie się po wigili — przerwała im piłka Prababcia. Była najstarsza ze wszystkich. Miała ze czterdzieści lat, szare wytarte futerko i grube czerwone okulary. Była nieformalnym piłkowym przywódcą w największym w mieście klubie Wielka Piłka. — Obiecuję wam. Pójdziemy na ślizgawkę, pokulamy się z górki…

– A będzie bitwa na śnieżki?

– Jasne, że będzie!

– A ulepimy człowieka?

– Oczywiście — uśmiechnęła się Prababcia. — A teraz zajmijcie proszę swoje miejsca i posłuchajcie uważnie.

Piłki, jak co roku, uformowały wielki okrąg.

— Moje kochane! — rozpoczęłą przemowę Prababcia. — To był wspaniały rok! Grałyśmy w tylu świetnych turniejach, trenowałyśmy z dorosłymi i dziećmi. Dołączyło do nas kilkadziesiąt nowych, gąbczastych piłek i całe wiadro pomarańczowych. Spora grupa pojechała z misją do szkół i domów dziecka. Życzę wam wszystkim, aby kolejny rok był równie udany. Wesołych Piłkowych Świąt!

– Hoł, hoł, hoł! — w tym momencie rozległ się dziwny głos. Na korcie pojawił się kot Mruczek, z przywiązanym do ogona wielkim workiem. Na grzbiecie kota siedziały trzy czerwone piłki. Wszystkie ubrane w malutkie czerwone czapeczki z pomponami. Jedna z nich miała nawet długą siwą brodę.

– Hoł, hoł, hoł! Mam nadzieję, że byłyście grzeczne!? — zawołał piłkowy Święty Mikołaj.

CDN…

Lista lektur szkolnych - a może coś o sporcie?

Przed kilkonastoma dniami została opublikowana lista lektur, które będą obowiązywały od przyszłego roku w rozciągniętej na nowo szkole podstawowej.

Super, że znalazły się na niej „Kajko i Kokosz. Szkoła latania“, „Mikołajek“, „Magiczne drzewo“, czy mogące budzić kontrowersje „Igrzyska śmierci“. Tak sobie myślę, że lektury powinny oprócz przedstawiania wydarzeń historycznych, czy prezentowania sylwetek wybitnych pisarzy bawić, uczyć nawyku czytania i czerpania przyjemności z obcowania z książką. A może nawet przy spadającej liczbie czytelników atrakcyjność lektury powinno się postawić jako pierwszorzędny cel? Co o tym myślicie? Co byście dodali, a co usunęli z tej listy?

Ale byłoby rewelacyjnie, gdyby na tej liście znalazła się książka promująca sport i zdrowy tryb życia, a jeszcze lepiej gdyby zachęcała do gry w tenisa:)
książka rm
Klasa IV
Lektury obowiązkowe:
* Jan Brzechwa, „Akademia pana Kleksa”
* Janusz Christa, „Kajko i Kokosz. Szkoła latania” (komiks)
* René Goscinny, Jean – Jacques Sempé, „Mikołajek” (wybór opowiadań)
* Adam Mickiewicz, „Powrót taty”, „Pani Twardowska”, „Pan Tadeusz” (opisy)
* Joanna Olech, „Dynastia Miziołków”
* Józef Wybicki, „Mazurek Dąbrowskiego”
Wybrane podania i legendy polskie, Wybrane baśnie polskie i europejskie, w tym: Charles Perrault, „Kopciuszek”, „Kot w butach”, „Sinobrody”, Aleksander Puszkin, „Bajka o rybaku i rybce”, Jeanne-Marie Leprince de Beaumont, „Piękna i Bestia”
Wybrane wiersze: Władysława Bełzy, Jana Brzechwy, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, Joanny Kulmowej, Juliana Tuwima.

Lektury uzupełniające:
Adam Bahdaj, „Kapelusz za 100 tysięcy”
Frances Hodgson Burnett, „Tajemniczy ogród” lub inna powieść
Janusz Korczak, „Król Maciuś Pierwszy”
Maria Kownacka, Zofia Malicka, „Dzieci z Leszczynowej Górki”
Selma Lagerlöf, „Cudowna podróż”
Sat – Okh, „Biały mustang”
Wybór innych tekstów kultury, w tym utwory dla dzieci i młodzieży; film i spektakl teatralny z repertuaru dziecięcego; wybrane programy telewizyjne.

Klasa V
Lektury obowiązkowe:
Clive Staples Lewis, „Opowieści z Narni. Lew, czarownica i stara szafa”
Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz” (zwyczaje i obyczaje)
Ferenc Molnar, „Chłopcy z Placu Broni”
Bolesław Prus, „Katarynka”
Juliusz Słowacki, „W pamiętniku Zofii Bobrówny”
Seweryna Szmaglewska, „Czarne Stopy”
Wybrane mity greckie, w tym mit o powstaniu świata oraz np. mity o: Prometeuszu, Syzyfie, Demeter i Korze, Dedalu i Ikarze, Heraklesie, Edypie, Tezeuszu i Ariadnie, Orfeuszu i Eurydyce
Biblia, powstanie świata i człowieka oraz wybrane przypowieści ewangeliczne
Wybrane wiersze Jana Twardowskiego, Leopolda Staffa, Anny Kamieńskiej, Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza.

Lektury uzupełniające:
Lewis Carroll, „Alicja w Krainie Czarów”
Andrzej Maleszka, „Magiczne drzewo”
Karol May, „Winnetou”
Małgorzata Musierowicz, wybrana powieść
Edmund Niziurski, „Sposób na Alcybiadesa”
Bolesław Prus, „Kamizelka”
Henryk Sienkiewicz, „Janko Muzykant”
Mark Twain, „Przygody Tomka Sawyera”
Wybór innych tekstów kultury.

Klasa VI
Lektury obowiązkowe:
Antoni Czechow, „Kameleon”, „Śmierć urzędnika”
Rafał Kosik, „Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi”
Ignacy Krasicki, wybrane bajki
Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz” (polowanie oraz koncert Wojskiego)
John Ronald Reuel Tolkien, „Hobbit, czyli tam i z powrotem”
Henryk Sienkiewicz, „W pustyni i w puszczy”
Wybrane wiersze Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza, Zbigniewa Herberta.

Lektury uzupełniające:
Aleksander Dumas, „Trzej muszkieterowie”
Joseph Rudyard Kipling, „Księga dżungli”
Marcin Kozioł, „Skrzynia Władcy Piorunów”
Stanisław Lem, „Cyberiada” (fragmenty)
Kornel Makuszyński – wybrana powieść
Lucy Maud Montgomery, „Ania z Zielonego Wzgórza”
Alfred Szklarski, wybrana powieść
Katarzyna Zychla, „Dziewczynka tańcząca z wiatrem”

Klasa VII
Lektury obowiązkowe:
Charles Dickens, „Opowieść wigilijna”
Aleksander Fredro, „Zemsta”
Jan Kochanowski, wybór fraszek, pieśni i trenów, w tym tren I, V, VII, VIII
Ignacy Krasicki, „Żona modna”
Adam Mickiewicz, „Reduta Ordona”, „Śmierć Pułkownika”, „Świtezianka”, II część „Dziadów”, „Pan Tadeusz” (historia Polski)
Henryk Sienkiewicz, „Quo vadis”, Latarnik
Stefan Żeromski, „Siłaczka”
Wybrane wiersze Cypriana Norwida, Bolesława Leśmiana, Mariana Hemara, Kazimierza Wierzyńskiego, Jana Lechonia, Jerzego Lieberta.

Lektury uzupełniające:
Agatha Christie, wybrana powieść kryminalna
Ernest Hemingway, „Stary człowiek i morze”
Helena Keller, „Widzieć przez trzy dni”
Nancy H. Kleinbaum, „Stowarzyszenie Umarłych Poetów”
Beata Obertyńska, „Z domu niewoli” (fragmenty)
Henryk Sienkiewicz, „Krzyżacy”
Melchior Wańkowicz, „Ziele na kraterze” (fragmenty)
Wybór innych tekstów kultury.

Klasa VIII
Lektury obowiązkowe:
Aleksander Kamiński, „Kamienie na szaniec”
Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz”
Juliusz Słowacki, „Balladyna”
Antoine de Saint-Exupery, „Mały Książę”
Stefan Żeromski, „Syzyfowe prace”
Wybrane wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, Wisławy Szymborskiej, Jarosława Marka Rymkiewicza, Stanisława Barańczaka.

Lektury uzupełniające:
Bogdan Bartnikowski, „Dzieciństwo w pasiakach”
Miron Białoszewski, „Pamiętnik z powstania warszawskiego” (fragmenty)
Suzanne Collins, „Igrzyska śmierci”
Arkady Fiedler, „Dywizjon 303”
Jan Paweł II, „Pamięć i tożsamość” (fragmenty)
Karolina Lanckorońska, “Wspomnienia wojenne 22 IX 1939 – 5 IV 1945” (fragmenty)
Nela Mała Reporterka, „Nela na kole podbiegunowym”
E. E. Schmitt, „Oskar i pani Róża”

Konferencja prasowa o godzinie 20:17

W sali konferencyjnej hotelu Abrakadabra znajdował się długi stół przykryty białym obrusem. Siedziało przy nim dwóch panów ubranych w dobrze skrojone garnitury i eleganckie krawaty. Punktualnie o godzinie 20:17 jeden z nich wziął do ręki mikrofon.

– Dobry wieczór państwu — uśmiechnął się w stronę tłumu dziennikarzy. — Za dwa tygodnie rozpocznie się nowy rok szkolny. Zanim dzieci powrócą z obozów i kolonii chcielibyśmy przedstawić pewne zmiany, które będą obowiązywać od pierwszego września. Opowie o nich minister sportu pan Jan Gwizdek — dodał, przekazując mikrofon niskiemu mężczyźnie z czarnym wąsem.

– Otóż tak, otóż tak — ropoczął nieudolnie minister Gwizdek. — Podjęliśmy dzisiaj, podczas obiadu, pewną bardzo szybką decyzję. W ogóle nad nią nie dyskutowaliśmy, gdyż pomysł wydaje się być wręcz genialny. Od pierwszego września w szkołach podstawowych zostanie zwiększona liczba zajęć z wychowania fizycznego.

Dziennikarzy ucieszyła ta informacja. Jeden z nich zaklasnął nawet radośnie w dłonie.

– Otóż tak, otóż tak — kontynuował Gwizdek. — Codziennie, wszystkie dzieci, bez względu na wiek, będą miały pięć albo sześć lekcji wuefu.

W sali rozległ się odgłos zdziwienia, a chwilę później dziennikarskie ręce poszybowały wysoko w górę. Wszyscy chcieli zadawać pytania.

– Skoro dzieci będą miały tyle wuefu, to kiedy znajdą czas na pozostałe zajęcia? — jako pierwszy odezwał się redaktor miesięcznika „Słupek i Poprzeczka“.

– To bardzo dobre pytanie — przyznał Gwizdek. — Wiedziałem, że zostanie zadane. Otóż tak, otóż tak. Zgodnie stwierdziliśmy, że wyeliminujemy z programu nauczania język polski, matematykę oraz języki obce, a także wszystkie pozostałe przedmioty. No może „wyeliminujemy“ to nie do końca trafne określenie. Język polski, na przykład, będzie odbywał się dwa razy do roku. Podobnie matematyka. Języki obce są nieco trudniejsze, dlatego na nie poświęcimy aż po trzy lekcje w każdym z semestrów.

– To chyba jakiś żart — zareagował dziennikarz z trzeciego rzędu. Widząc jednak poważną minę ministra postanowił dopytać — Jaki program zamierzają państwo realizować podczas tak dużej ilości godzin wuefu?

– Otóż tak. To chyba oczywiste. Większość czasu zostanie poświęcona na nauczanie piłki nożnej. Dryblingi, strzały, podania po ziemi oraz dośrodkowania. Jak państwo widzą, mamy mnóstwo materiału do przerobienia.

Dziennikarze popatrzyli na siebie z niedowierzaniem.

– Rozkazałem też usunięcie ze wszystkich sal lekcyjnych ławek, krzeseł oraz tablic — kontynuował Gwizdek. — Nie będą nam już do niczego potrzebne. Mam doskonały pomysł co z nimi zrobić. Spalimy je zimą i w ten sposób dogrzejemy sale gimnastyczne.