Za dwa miesiące startuje PEKAO Szczecin Open…

Już wkrótce premiera nowej książki o przygodach Redaktora Marchewki.

Tym razem miejscem akcji będzie szczeciński Challenger ATP PEKAO Szczecin Open. Zachęcam do przeczytania fragmentu, wciąż jeszcze roboczego, pierwszego rozdziału książki.

13619980_1716747281913943_4028786400236656717_n

Historie dla dzieci już tak mają, że lubią rozpoczynać sie w przedziwnych miejscach. Na przykład: za siedmioma górami. A gdyby komuś było mało, to w dodatku, za siedmioma morzami. Albo: w stumilowym lesie. Czasem też: w małej chatce na kurzej nóżce. Ewentualnie: w opuszczonej stodole podczas najstaszliwszej burzy.

 

Dość długo zastanawiałem się gdzie rozpocząć naszą opowieść. Myślałem, myślałem… I wpadłem na pewien pomysł! Najlepiej będzie jeśli pierwszy rozdział naszej książki rozpocznie się wewnątrz czarnej, skórzanej torby listonosza Jana Paczki. Dlaczego akurat tam? Dowiecie się już za parę chwil.

 

ROZDZIAŁ I

Coś z czarnej, skórzanej torby listonosza Jana Paczki

W czarnej, skórzanej torbie listonosza Paczki poupychano mnóstwo listów. Dokładnie sto dwadzieścia jeden. Kilka z nich pochodziło z najodleglejszych krajów: Japonii, Kanady, a nawet Nowej Zelandii. Były też zwyczajne rachunki za prąd i gaz, pocztówkowe pozdrowienia z wakacji, a także dwa listy miłosne. Jeden do ukochanej i jeden do ukochanego. Jak się zapewne domyślacie, nie szperalibyśmy w torbie listonosza bez powodu. Nietaktownym jest przecież czytać czyjąś korespondencję. Powodem naszej wizyty w torbie jest pewna koperta. Zduszona przez inne listy. Biała, podłużna z naklejonym na nią opieczętowanym znaczkiem. Zaadresowano ją w następujący sposób:

 

Szanowny Pan Redaktor

Aleksander Marchewka

Wydawnictwo „Sportowe Co Nieco“

Ul. Główna 507/ 32

66—554 Poznań

– Ciekawe cóż to takiego? — pomyślał adresat odbierając kopertę od listonosza. Obejrzał ją z obydwu stron. Niezauważając niczego więcej niż do tej pory wiedzieliśmy, postanowił niezwłocznie ją otworzyć. Rozerwał papier, wyciągnął list i zaczął uważnie czytać.

– A to ciekawe — powiedział sam do siebie po pierwszych kilku zdaniach.

– Hmmmm!, uśmiechnął się docierając do połowy listu. Gdy skończył czytać jego usta wygięte były w wesołą podkówkę, a oczy świeciły się niczym reflektory rozpędzonego pociągu.

– To fantastyczna wiadomość!  — powiedział uradowany. — Koniecznie muszę powiedzieć o tym piłkom.