Jak to jest z tym czytaniem?

– A co Wy lubicie czytać najbardziej? — takie pytanie zadaję zawsze podczas spotkań autorskich z dziećmi. Starając się pracować nad własnym warsztatem postanowiłem za wszelką cenę dowiedzieć się jak najwięcej o ulubionych książkach 7—10 latków. Z pierwszego spotkania zapamiętałem kilka tytułów. Był wśród nich między innymi „Charlie i fabryka czekolady“ oraz „O chłopcu, który pływał z piraniami“.

 Pojechałem do księgarni, kupiłem, przeczytałem. Swoją drogą, wcale się nie dziwię, że dzieciaki uwielbiają Charliego. Będąc pod wrażeniem talentu Roalda Dahla następnego dnia nabyłem dwie inne książki jego autorstwa — Matyldę i Bardzo Fajnego Giganta:) Kolejne spotkanie autorskie, kolejne kilka tytułów, kolejna wizyta w księgarni. W ten sposób moja biblioteczka w ciągu zaledwie paru miesięcy wzbogaciła się o kilkadziesiąt pozycji. Co mnie bardzo cieszy, wciąż dzieki spotkaniom z dziećmi, odkrywam nowe, arcyciekawe tytuły. Co mnie cieszy jeszcze bardziej, dzieciaki polecają je ze szczerą radością. Z uśmiechem opowiadają o bohaterach, streszczają swoje ulubione fragmenty. Bardzo żywiołowo reagują na opowiadane przeze mnie historie. Czy to znak, że pomimo e-epoki dzieciaki wciąż uwielbiają książki?

15203135_1774210529500951_3210073458948701791_n

Kilka dni temu mój entuzjazm został nieco ostudzony, a ja zacząłem się nad czymś zastanawiać. Prowodyrem rozmyślań był artykuł powołujący się na raport czytelnictwa w Polsce. Podobno w 2015 roku 63% osób nie przeczytało żadnej książki. Dwie trzecie Polaków nie przeczytało żadnej książki w ciągu roku!! Jeśli w statystykach uwzględnione są te wszyskie wesołe siedmiolatki, które sprawiają wrażenie dobrze zorientowanych w dziecięcej literaturze, to statystyczny dorosły Polak wypada jeszcze gorzej. A jeśli do worka z przeczytanymi książkami wrzucimy obowiązkowe lektury i podręczniki (nie mam pojęcia czy one się wliczają — dajcie znać jeśli wiecie) to mamy do czynienia z niezłą literacką kaszanką:)

13407120_1708292142759457_328945015124879065_n

Nie jestem jeszcze ojcem, więc muszę polegać na doświadczeniu innych. Dajcie znać jak wygląda sprawa z czytaniem książek przez Wasze dzieci. Czy sięgają po nie same? Być może moje subiektywne spostrzeżenia są błędne. Może dzieci w epoce urządzeń elektronicznych nie lubią już książek. A jeśli lubią (w co nie przestaję wierzyć) to jakie są ich ulubione tytuły? Od jakich książek zaczynają? Co czytają w wieku 7—10 lat? Będę bardzo wdzięczny za wszystkie komentarze.