Redaktor Marchewka
Z wizytą na turnieju
Audiobook

10,00 

Redaktor Marchewka odwiedza największy zawodowy turniej tenisa w Polsce „PEKAO Szczecin Open”. Nie spodziewa się, że oprócz oglądania fantastycznych meczów i przeprowadzania wywiadów z zawodnikami czeka na niego również pewna tajemnica do rozwikłania. Na szczęście ma przy sobie dzielnego pomocnika. Chcecie wiedzieć co wydarzyło się w Szczecinie? Posłuchajcie!

Kategoria:

Oficjalna książka turnieju PEKAO Szczecin Open.

Jest to druga część przygód redaktora Marchewki. Pojawia się w niej nowa, zwariowana bohaterka – piłka Czerwona. Towarzysząc redaktorowi w podróży do Szczecina będzie musiała wielokrotnie wytężyć piłkową głowę, aby poradzić sobie z najróżniejszymi przeciwnościami losu.

O książce – relacja z turnieju PEKAO Szczecin Open

Opinie słuchaczy:

“Syn ma pięć lat. Pierwszą część słuchał kilka razy pod rząd w całkowitym bezruchu więc dla mnie to wielki plus 🙂 Na pewno fajny jest tam pomysł z przemycaniem trudnych słów – syn każe mi zapisywać wszystkie w notesie żeby nie zapomniał. Mi z kolei bardzo się spodobało hasło “dopóki walczysz jesteś zwycięzcą” które mu często przypominam kiedy zaczyna marudzić że czegoś nie potrafi 🙂 Kodeks, którymi kierują się piłki, wartości Redaktora Marchewki, zabawna treść, a do tego wspaniała interpretacja Bajoli (ostatnio słuchałam kawałek audiobooka w wykonaniu Agnieszki Chylińskiej i jak cała książka bardzo nam się podoba, tak interpretacja się nie umywa) wszystko to sprawia że z przyjemnością się słucha tego audiobooka, mimo, iż leci na okrągło i myślę że to naprawdę wartościowa pozycja dla dzieci 🙂 
Dlatego bardzo się ucieszyliśmy na drugą część i syn już jej słucha drugi raz 🙂 Trzecią też kupimy 😀 
Pozdrawiam 🙂 

MO”

Przeczytaj fragment

Historie dla dzieci już tak mają, że lubią rozpoczynać się w przedziwnych miejscach. Na przykład za siedmioma górami. A gdyby komuś było mało, to w dodatku za siedmioma morzami. Albo w stumilowym lesie. Czasem też w małej chatce na kurzej nóżce.

Dość długo zastanawiałem się, gdzie rozpocząć naszą opowieść. Myślałem, myślałem… I wpadłem na pewien pomysł! Najlepiej będzie, jeśli pierwszy rozdział naszej książki rozpocznie się wewnątrz czarnej, skórzanej torby listonosza Jana Paczki. Dlaczego akurat tam? Dowiecie się już za chwilę.

W czarnej, skórzanej torbie listonosza Paczki poupychano mnóstwo listów. Dokładnie sto dwadzieścia jeden. Kilka z nich pochodziło z najodleglejszych krajów: Japonii, Kanady, a nawet Nowej Zelandii. Były też zwyczajne rachunki za prąd i gaz, pocztówkowe pozdrowienia z wakacji, a także dwa listy miłosne. Jeden do ukochanej i jeden do ukochanego. Jak się zapewne domyślacie, nie szperalibyśmy w torbie listonosza bez powodu. Nietaktownie jest przecież czytać czyjąś korespondencję. Powodem naszej wizyty w torbie była pewna koperta. Ściśnięta przez inne listy, biała, podłużna, z naklejonym opieczętowanym znaczkiem. Zaadresowano ją w następujący sposób:

 

Szanowny Pan Redaktor

Aleksander Marchewka

Wydawnictwo „Sportowe Co Nieco“

ul. Główna 507 / 72

66—554 Poznań

„Ciekawe, cóż to takiego!?“, pomyślał adresat, odbierając kopertę od listonosza. Obejrzał ją dokładnie z obydwu stron. Nie zauważając niczego więcej, postanowił niezwłocznie ją otworzyć. Rozerwał papier, wyciągnął list i zaczął uważnie czytać.

— A to ciekawe — powiedział sam do siebie po pierwszych kilku zdaniach. — Hmm! — Uśmiechnął się, docierając do połowy listu. Gdy skończył czytać, jego usta były wygięte w wesołą podkówkę, a oczy świeciły niczym reflektory rozpędzonego pociągu. — To świetna wiadomość! — powiedział uradowany. — Muszę koniecznie je poinformować!