Redaktor Marchewka
Tenisowy świat piłek
Audiobook

60,00 

“Tenisowy świat piłek” to pełna humoru historia o sportowej przyjaźni, zaufaniu i wrażliwości na potrzeby innych. Pewnego dnia w biurze redakcji „Sportowe Co Nieco” pojawia się niecodzienny gość. Od tego momentu, uporządkowany dotąd świat Redaktora Marchewki zostaje wywrócony do góry nogami.

 

 

 

 

Kategoria:

To oczywiste, że wcześniej pomijano w książkach losy redaktora Marchewki. Któż zainteresowałby się monotonym życiem zwyczajnego redaktora? Artykuły, wywiady, konferencje prasowe. W kółko to samo. Artykuły, wywiady, konferencje prasowe. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Flaki z olejem! Czytelnicy życzą sobie przecież, aby na kartach książek opisywać magiczne zdarzenia, rozwiązywać nierozwiązywalne zagadki.

Zastanawiacie się pewnie, w jaki sposób, w takim razie, redaktor Marchewka został głównym bohaterem tej książki. Co takiego uczynił, że znalazł się zarówno w tytule, jak i na ilustracjach? Nie mogę Wam zdradzić. Posłuchajcie!

Informacje o produkcie

Tytuł: Redaktor Marchewka – Tenisowy świat piłek
Autor: Filipiak Michał
Wydawnictwo: Michał Filipiak – Start me up!
Język wydania: polski
Lektor: Aleksandra Sulska (BajOla)
Data premiery: 2016-03-04
Rok wydania: 2016
Forma: audiobook (czas trwania około 3h)
Przedmowa: Mezo 

 

Krótki wywiad z autorem (Radio Merkury):

 

Mezo o swojej pasji i Drużynie Szpiku:

 

Wywiad w TV (kliknij, aby otworzyć)

 

Recenzja Michała Jaśniewicza (TenisKlub):

Recenzja - michał jaśniewicz

Przeczytaj fragment

Ulica Główna, jak sama nazwa wskazuje, to najważniejsza ulica w całym mieście. Gruba na kilka pasów i długaśna na kilka dzielnic. Mniej więcej w połowie jej długości, pod numerem 507 wybudowano olbrzymi wieżowiec. Parter zajmowały restauracja „Smaczny Gość“ wraz z siłownią „Ćwicz i Kwicz“. Na kolejnych piętrach, od pierwszego do sześćdziesiątego znajdowały się przeróżne biura. Akcja naszej książki rozpoczyna się właśnie w jednym z nich, a mianowicie w redakcji wydawnictwa „Sportowe Co Nieco“.
Redaktor Marchewka, sympatyczny jegomość, siedział wygodnie w swoim fotelu i rozmyślał nad ważnym artykułem. Jego mózg niczym rozgrzany czajnik zaczynał już nawet parować i wydawać niespotykane dla tego organu odgłosy. Kto wie, co by się wydarzyło, gdyby nie odwiedziny gościa.
— Yyiiyi!
Na dźwięk otwieranych drzwi Marchewka poderwał się z krzesła. Jedyną osobą, która wchodziła do jego gabinetu bez pukania, był właściciel wydawnictwa „Sportowe Co Nieco“ pan Szprycha. Wybuchowy niczym beczka prochu i o podobnej do niej posturze. Jego niezapowiedziane odwiedziny zazwyczaj zwiastowały poważne tarapaty.
— Marchewka! – Taki ton nie wróżył niczego dobrego. – Jeżeli za trzy godziny w mojej skrzynce mejlowej nie znajdę ciekawego artykułu na temat sportu dla dzieci, będę zmuszony cię zwolnić! – oznajmił głosem nieznoszącym sprzeciwu. – Radzę ci po dobroci, zabierz się do roboty!